Zima minęła i była raczej bezśnieżna i łagodna.Teraz znowu mogę cieszyć się urokiem wiosny.
Oczywiście jak to zwykle bywa wiosną a zwłaszcza już w marcu trwa porządkowanie,przycinanie
drzew i krzewów .Czasem trzeba coś przesadzić.No właśnie przypomniało mi się że ubiegłej jesieni
przesadzałem 10-letniego klona Inaba Shidare.Informuję że klon na nowym miejscu rozwija liście i
ma się dobrze.Na jego piękno jeszcze trzeba poczekać około miesiąca.To była właściwa decyzja i
właściwy termin do przesadzenia.A teraz cieszę się każdym słonecznym dniem i podziwiam
kwitnące magnolie a zwłaszcza cudne kolory japońskich klonów.Teraz czekam na kwitnienie azali
i rododendronów.Do mojej kolekcji zakupiłem ostatnio parę nowych klonów które szukałem prawie
8 lat.Jednym z nich jest Mikawa Yatsubusa.Następny Shigitatsu sawa i Tsuma gaki.
środa, 29 kwietnia 2015
poniedziałek, 2 lutego 2015
ZIMA 2015 W MOIM OGRODZIE
Wydawało się że zima z końcem 2014 roku przejdzie łagodnie bez śniegu a tymczasem mamy początek lutego 2015 r .i mój ogród jest pokryty śnieżnym puchem.Ma to swój urok.Ogród wygląda bajecznie.A zatem czekamy na wiosnę.
piątek, 14 listopada 2014
Przesadzanie klona japońskiego w starszym wieku
Witam.Dzisiaj opiszę przypadek jaki mi się zdarzył z klonem japońskim.Kiedyś jak zakładałem ogród kupiłem klon japoński o nazwie Inaba shidare. Większość roślin posadzonych była mała więc wtedy nie zauważyłem błędu jaki popełniłem a mianowicie nie zachowałem odpowiedniej odległości między roślinami.Po wielu latach drzewa i krzewy osiągnęły taki rozmiar że zaczęły wzajemnie sobie przeszkadzać.I właśnie największy dylemat powstał z klonem japońskim który został dosłownie zduszony .Nie było innego wyjścia jak podjąć decyzję o jego przesadzeniu.Była już jesień a konkretnie początek pażdziernika a nie chciałem czekać do wiosny bo czeka mnie mnóstwo innej pracy.Usunięcie krzewów i olbrzymiego już żywotnika nie wchodziło w rachubę bo zniszczyły by się wzajemnie przy wykopywaniu.Ale jak wydostać z tego miejsca prawie 10-letni klon aby go nie uszkodzić.To było dopiero wyzwanie.Przede wszystkim wiedziałem już o tym że przy przesadzaniu należy dążyć do tego żeby uszkodzić jak najmniej drobnych korzonków bo one stanowią najważniejszą część dla jego żywotności. Oczywiście nie jesteśmy w stanie osiągnąć to w stu procentach. A więc do roboty.Okopałem klon wokół zwracając uwagę na to że korzonki sięgają długością trochę dalej niż cała korona.Odkopałem pierwszą warstwę i sprawdzałem dokąd sięgają drobne korzonki.Zwykle system korzeniowy klonów japońskich znajduje się przy powierzchni na głębokości ok 20 cm.wybrałem ziemię pod nimi na głębokość 60 cm zakładając długą matę,w celu złapania jak największej ilości bryły korzeniowej.Chodzi o to żeby bryła korzeniowa się nie rozpadła.Jest to niezmiernie trudne do osiągnięcia bo ciężar ziemi i bryły dociska już
wolne miejsce podczas wybierania ziemi.No ale pomogłem sobie w ten sposób ze podłożyłem drąg o długości 2,5 m i pod niego jeszcze kloc.Taka dzwignia pomogła podnieść nieco całego klona a jest on zwykle przyssany do podłoża i jest co robić.Zeszło mi ok 8 godzin zanim go wydostałem.Lepiej robić to w dwójkę ale nie miałem akurat nikogo do pomocy. Póżniej załadowałem klona na niski wózek do transportu materiałów.Po przewiezieniu na nowe miejsce wykopałem dosyć spory dół i dałem do niego sporą ilość żwiru na spód .Na żwir nasypałem trochę kompostu wymieszanego z piaskiem i kwaśnym torfem dodając zwykłej ziemi kwiatowej.Po włożeniu klona do środka obsypałem lekko korzenie ziemią i podlałem wodą dookoła stopniowo obsypywałem i podlewałem tak aż ziemia szczelnie wypełniła korzenie wokół klonu.Codziennie zraszałem jego powierzchnię i wokół ziemię nie zalewając tylko tyle żeby utrzymać stalą wilgotność.Oczywiście klon dostał szoku i część liści zwiędło ale klon wchodził już i tak w okres zrzucania liści.Przez dwa tygodnie cieniowałem go jak świeciło na niego słońce ,przystawiając duży parasol ogrodowy.Myślę że będzie dobrze bo klon ma zdrowe czerwone pączki po zrzuceniu liści.W innym wypadku taką operację przesadzania można przeprowadzić wczesną wiosną zanim klon rozwinie liście.
wolne miejsce podczas wybierania ziemi.No ale pomogłem sobie w ten sposób ze podłożyłem drąg o długości 2,5 m i pod niego jeszcze kloc.Taka dzwignia pomogła podnieść nieco całego klona a jest on zwykle przyssany do podłoża i jest co robić.Zeszło mi ok 8 godzin zanim go wydostałem.Lepiej robić to w dwójkę ale nie miałem akurat nikogo do pomocy. Póżniej załadowałem klona na niski wózek do transportu materiałów.Po przewiezieniu na nowe miejsce wykopałem dosyć spory dół i dałem do niego sporą ilość żwiru na spód .Na żwir nasypałem trochę kompostu wymieszanego z piaskiem i kwaśnym torfem dodając zwykłej ziemi kwiatowej.Po włożeniu klona do środka obsypałem lekko korzenie ziemią i podlałem wodą dookoła stopniowo obsypywałem i podlewałem tak aż ziemia szczelnie wypełniła korzenie wokół klonu.Codziennie zraszałem jego powierzchnię i wokół ziemię nie zalewając tylko tyle żeby utrzymać stalą wilgotność.Oczywiście klon dostał szoku i część liści zwiędło ale klon wchodził już i tak w okres zrzucania liści.Przez dwa tygodnie cieniowałem go jak świeciło na niego słońce ,przystawiając duży parasol ogrodowy.Myślę że będzie dobrze bo klon ma zdrowe czerwone pączki po zrzuceniu liści.W innym wypadku taką operację przesadzania można przeprowadzić wczesną wiosną zanim klon rozwinie liście.
piątek, 7 listopada 2014
Ogród laureat 2014r
Witam.Po wielu latach pracy nad moim ogrodem mogę powiedzieć że udało mi się osiągnąć sukces a dowodem na to jest mnóstwo nagród które w tym roku osiągnąłem biorąc udział w licznych konkursach.Ogród był wiele razy publikowany w czasopismach.Widać mój wysiłek nie poszedł na marne a każdy sukces to nowe wyzwanie do dalszej pracy.
środa, 5 listopada 2014
Jesień 2014 w moim ogrodzie
Witam.Lato szybko minęło i nawet nie zdążyłem się nim nacieszyć .U nas na południu Polski lato było wyjątkowo niekorzystne.Do południa pogoda była względna a po południu dziennie deszcz.Trzeba było się śpieszyć z pracami w ogrodzie żeby zdążyć przed deszczem.Tak podsumowując te lato jest latem straconym bo nie nacieszyłem się ogrodem jeżeli chodzi o jakiekolwiek formy wypoczynku.Mam jednak nadzieję że przyszłe lato mi to wynagrodzi.A obecnie jesień się prawie kończy i jak dotychczas jest dość pogodnie.Dobrze jest rankiem pospacerować po ogrodzie i w promieniach przenikających przez konary drzew można dojrzeć cudnie przebarwiające się liście klonów i innych drzew i krzewów.Wspaniałe są zachody słońca które podkreślają kolory jesieni.Warto mieć ogród aby obserwować zmieniającą się naturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































